Mundial contra teologia

Mało komu chyba przyszłoby do głowy, żeby na przełomie czerwca i lipca tego wybierać się do Rosji w innym celu, niż na mundial. Okazuje się jednak, że Moskwa i okolice przyciągały nie tylko futbolem, ale również możliwością studiowania teologii. Dla wielu z pewnością zabrzmi to jak absurd, ale znaleźli się w Rosji tacy, co poświęcili dwa tygodnie swoich wakacji i zapłacili pieniądze po to, aby uczestniczyć w letniej szkole teologii, zorganizowanej przez Biblijno-Teologiczny Instytut św. Andrzeja w Moskwie (www.standrews.ru). O historii instytutu można poczytać sobie na podanym portalu, więc nie będę tych informacji powtarzać. Jest też podstrona po angielsku, aczkolwiek dość mocno okrojona.

Chęć studiowania teologii to ważny zwiastun potrzeby bardziej racjonalnego podejścia do wiary, niż tylko powszechnie serwowana nam pobożność sentymentalno – dewocyjna. W tym też chyba tkwi panaceum na nasz post-chrześcijański świat, w którym tak mało mówi się o potrzebie poznania Boga. I to nie poznania w postaci zestawu twierdzeń katechetycznych, które wkute na pamięć znaczą niewiele więcej niż twierdzenie Pitagorasa.  Zagłębianie się w teologię pozwala zauważyć, że każda odkryta prawda zawsze odsyła dalej, nigdy nie stanowi jakiejś na zawsze zamkniętej i wyjaśnionej rzeczywistości. Nie zatrzymuje na sobie, ale otwiera nowe przestrzenie dociekań i zachwytu, dzięki którym buduje się niezwykła relacja z Bogiem, poznawalnym ale w swej nieskończoności nigdy nie przeniknionym. To z kolei uczy pokory, że nie stajemy się właścicielami czy też zarządcami prawdy, ale się tylko odrobinę do niej przybliżamy.

W takim też duchu do byłego podmoskiewskiego pionierskiego łagru, zaadaptowanego na ośrodek wypoczynkowy, zjechało się około czterdziestu osób aby spróbować choć trochę głębiej swoją myślą przeniknąć Boską istotę. Pomimo adaptacji, łagier ten utrzymał w znacznej większości swoją dawną sowiecką atmosferę, o czym najlepiej świadczy choćby pilnie strzeżona brama wjazdowa, do której prowadzi niczym nie oznakowana droga przez las. Jak to się za mną zatrzasnęło, to dopiero po paru dniach jakoś udało mi się do tego wszystkiego przyzwyczaić. Komuna musi w tych ludziach siedzieć jednak zbyt dobrze, że im taka sceneria nie przeszkadza.

Słuchacze a także wykładowcy szkoły stanowili barwną, wielowyznaniową grupę, dającą wyjątkową szansę do zderzenia swoich przekonań z innymi tradycjami religijnymi, takimi jak na przykład prawosławie czy luteranizm. Gdy wszystkich po prostu szczerze interesuje Bóg, podziały wydają się być naprawdę mało znaczące, choć niektóre kwestie doktrynalne wywołują niejednokrotnie ożywione dyskusje. W atmosferze wzajemnego szacunku łatwiej jest dostrzec to co łączy, a nie to co dzieli. I co najważniejsze, racjonalność debaty tworzy szczególną przestrzeń działania Ducha świętego i ewangelizacji, Ducha, który choć ,,wieje, kędy chce” to jednak zawsze prowadzi nas do prawdy.

 

Tematyka wykładów prowadzonych w ramach tegorocznej szkoły była bardzo szeroka: od zagadnień systematycznych w teologii, takich jak przykładowo teologia stworzenia, teologia Nowego Testamentu czy teologia kultury aż do kwestii bardziej nowoczesnych, dotyczących dialogu chrześcijaństwa z innymi religiami. Niemniej nowoczesnym był również prowadzony przeze mnie wykład z teologii ewolucyjnej, która stanowi próbę przebudowania klasycznej ekspresji teologicznej, osadzonej przykładowo w filozofii tomistycznej, na teologię, która za swoją konceptualną podstawę przyjmuje ewolucyjny obraz świata, zgodny z osiągnięciami współczesnej teorii ewolucji oraz kosmologii. Sporo się tam zmienia! I co więcej, rodzi się na tej niwie nieśmiałe pytanie o to, czy przyjmowane przez nas powszechnie doktrynalne sformułowania nie powinny zostać poddane weryfikacji i reinterpretacji. Istnieje w moim odczuciu uzasadniona obawa, że dziś nadal wierzymy w wiele mitów. A Jan Paweł II nawoływał wyraźnie, co zresztą przytaczałem już we wpisie inauguracyjnym: nauka może oczyścić religię z błędów i przesądów; religia może oczyścić naukę z idolatrii i fałszywych absolutów”. Teologią ewolucyjną zajmę się również na tym blogu, więc zapraszam do regularnego zaglądania i czytania. Czyż przedmiotem religii nie powinna być prawda?

 

Jedna odpowiedź do “Mundial contra teologia”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.